Hormony i telewizja, czyli czego nam nie mówią o cellulicie cz. 1

Spory o cellulit

Ostatnio sporo się dyskutuje na temat tego, czy cellulit można uznać za chorobę cywilizacyjną, czy też raczej zawsze był plagą kobiet. Ja również mam zamiar zabrać głos w tej sprawie, a przy okazji wskazać na rzeczy, o których w kontekście cellulitu w ogóle się nie mówi.
Na początku pozwolę sobie nieco autorytatywnie stwierdzić co następuje. Nigdy dotychczas cellulit nie był tak powszechny jak dziś. Do niedawna dotykał tylko kobiet, teraz już nawet niektórzy mężczyźni zauważają go u siebie. „Koniec świata” – jako powiedziałby pan Popiołek, dozorca kamienicy z pewnego niegdyś popularnego serialu. Cellulit pojawiał się zazwyczaj tam, gdzie dobrobyt przekształcał się w brak umiaru. Głownie w sprawach żywienia. Poza tym zwykle dotykał starszych kobiet po menopauzie ze sporym namiarem tkanki tłuszczowej. Dziś już nie tylko wiek, czy otyłość grożą cellulitem. Co się właściwie dzieje? No właśnie. Temu chciałbym się teraz przyjrzeć nieco bliżej.

Hormony, metabolizm i cellulit

Większość lekarzy powie Wam po prostu, że budowa kobiecej skóry jest nieco inna niż męskiej. Włókna kolagenowe są luźniejsze, jeśli można to tak określić. Stąd nieestetyczne pomarszczenie spowodowane przez gromadzące się tam niewielkie grudki tkanki tłuszczowej. Nie jest to pozbawione racji. Jednak wskazuje bardziej na skutek niż na przyczynę. Niestety. Poszukać przyczyn musimy sami.
Lekarz przepisać może jakiś krem, czy zalecić zabiegi kosmetyczne i na tym koniec. O kremach napiszę więcej na koniec. Teraz nim zajmiemy się usuwaniem cellulitu, spróbujmy zastanowić się skąd się naprawdę bierze. Chyba, że macie ochotę nadal czytać, że… nikt nie wie jaka jest przyczyna jego powstawania. Bzdura!
Problemy chorobowe, z którymi się teraz zmagamy oraz wszystkie niedogodności estetyczne, bo do takich zwykle zalicza się cellulit, to wynik zaburzeń metabolicznych i hormonalnych. Te zaś częściowo są wrodzone, ale głównie zachodzą na skutek niewłaściwego żywienia. Coraz więcej niezależnych laboratoriów naukowych na świecie apeluje, by poprawić jakość żywności. Raportów tych najczęściej nie dopuszcza się do publicznej wiadomości. Powołane komisje rządowe wskazują na wielokrotne przekroczenie pewnych substancji chemicznych w wielu pokarmach. Podawane na etykietach dane są niedokładne. Nic się z tym nie robi.
Około 80% populacji jest uczulona na przeróżne dodatki obecne w wyrobach piekarniczych, ale tylko nieliczni są w stanie powiązać swoje dolegliwości z tym co jedzą. 70% ludzi nie toleruje diety wysokowęglowodanowej, która stanowi podstawę obecnego żywienia. Większość ma w pożywieniu za mało białka i za mało kwasów tłuszczowych. Cóż to wszystko ma wspólnego z cellulitem? Ano ma i to bardzo dużo. Pokarmy te wywołują poważne zaburzenia metaboliczne. To odbija się zarówno na ogólnym samopoczuciu, jak i wyglądzie. W dłuższej perspektywie wywołuje szereg chorób. Niedobory białka sprawiają, że regeneracja skóry przebiega gorzej. Włókna kolagenowe są osłabione i tym łatwiej może pojawić się cellulit.
Za dużo cukrów, za mało tłuszczu sprawia, że przemiany lipidowe nie zachodzą prawidłowo. Ujmując rzecz najprościej – tłuszcz nie jest wykorzystywany, jako źródło energii. Organizm nie radzi sobie z nim dobrze, a zamiast niego wykorzystuje węglowodanych. Ich nadmiar gromadzony jest pod skórą. Przy zaburzeniach lipidowych i wcześniejszym osłabieniu wiązań kolagenowych o cellulit nie trudno.
Takie odżywianie prowadzi też do spadku estrogenów i progesteronu, co ma również przełożenie na stan cery. O tym, że hormony wpływają na jakość skóry i jej wygląd możecie się łatwo przekonać. Wystarczy obserwować, jak zmienia się w poszczególnych fazach cyklu miesięcznego. Prawda, że nie jest cały czas taka sama? Do tego zwykle przed samym okresem zbiera się pod skórą woda i jeśli brak odpowiedniej równowagi w organizmie, tłuszcz jest niejako „wciskany” pomiędzy włókna kolagenowe.
Dziś zresztą trudno spotkać kobietę z regularnym okresem. Przyczyną jest właśnie jakoś pokarmów. Dzieła zniszczenia dopełnia soja, która jest obecna przynajmniej w 60% oferowanej w sklepach żywności. Wielu dietetyków ciągle jeszcze uważa, że soja jest zdrowa. Przyznaję wprost, że jestem sojofobem. Liczne obserwacje przekonały mnie, że jest to najbardziej szkodliwa substancja pokarmowa z jaką mamy do czynienia na co dzień. Filtracja pokarmów pod kątem obecności soi i odrzucanie ich, znacznie poprawiła mój wygląd i zdrowie. Soja blokuje przyswajanie składników pokarmowych, a w tym białka, witamin i minerałów. To wszystko odbija się na stanie skóry. Żeby tylko na tym!
Spożycie soi w dużych ilościach prowadzi do otyłości i spadku wydolności organizmu. Na początku wspomniałem o związku otyłości z cellulitem. Nie wszyscy na niej tyją, ale wszyscy mogą spodziewać się poważnych kłopotów zdrowotnych. Już samo unikanie soi dobrze chroni przed cellulitem. Bynajmniej nie przesadzam.
Nie bez znaczenia będą też diety cud i nieracjonalne odchudzanie, a na koniec do puli możemy jeszcze dorzucić tabletki antykoncepcyjne. Sprawa przyjmowania tych tabletek jest oczywiście kwestią osobistego wyboru kobiety, ale trzeba sobie zdawać sprawę z konsekwencji. Nie jest bowiem prawdą, że są obojętne dla zdrowia. Każda ingerencja w gospodarkę hormonalną niesie za sobą niebezpieczeństwo powikłań zdrowotnych. Czasem cellulit jest tu najmniejszym problemem.

No related posts.

Related posts brought to you by Yet Another Related Posts Plugin.

No Comments Posted in O cellulicie, Przyczyny cellulitu
Tagged , , , ,

Leave a Reply

Using Gravatars in the comments - get your own and be recognized!

XHTML: These are some of the tags you can use: <a href=""> <b> <blockquote> <code> <em> <i> <strike> <strong>